- Nie chciało mi się spać więc postanowiłam, że przejdę się nad wodospad. - odpowiedziała wadera z uśmiechem na twarzy. - A ty, co tutaj robisz? - ruszyłyśmy w stronę wodospadu.
- Rozmawiałam z ojcem. - pokierowałam oczy w stronę księżyca, była pełnia.
- Twój ojciec jest księżycem? - widziałam zakłopotanie na jej pyszczku.
- Nie.... jest tym całym niebem. Jest nocą.
I zapadło milczenie. Stałyśmy przy wodospadzie. Rozłożyłam skrzydła i zanurzyłam łapy w wodzie kierując pysk do góry. Na ciele pojawiły się niebieskie wywijasy a oczy były całe błękitne [wyglądałam pewnie jak wilczy odpowiednik Avatara]. Po chwili wylądowałam na skale a futro powróciło do wcześniejszej postaci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz