Zamieniłam się w :

Przywołałam wielkiego smoka
-Dragonfire!
Pomóż im!
Wskazałam armie ognistych cieni
-a sama podeszłam do wroga o jadowitych kłach zamachnełam się mieczem
i powiedziałam
-zostaw ją !!!
I jednym plynnym ruchem
odciełam mu łeb
-Wow gładko poszłam
Przetarłam miecz a w jego nie skazitelnym odbiciu ujrzałam
siebie
-co blondyna?
no jak?
nie ważne pokiwałam głową
-i tak dałam czadu!
okej dajemy siostro!
Puściłam oko do Roksi
I skoczyłam na szorstki grzbiet Dragonfire
który przeleciał nad naszymi głowami
Ogjnioziejny stwór z szarego nieba od dymu
łatwo załatwiał przeciwników,ale jeden
był inny odporny i nie z ognia...
Zeskoczyłam z około ki8lkuset metrów nad zimią kiedy wylądowałam otoczył mnie wielki kurz
zpowodowany przez moje lądowanie
Chwyciłam miecz
ułożyłam go gotowego do ataku
-wiedziałam ,że kiedyś się spotkamy,ale nie w takich
okolicznościach
-Hahahahahahahahaha....
zasmiał się szydrczo
-haha ha?!
a ja z sarkazmem
Energicznie uderzał we mnie swym wielkim młotem
robiłam uniki,ale udało mu się zchwytać mnie w ślepy zaułek
swoją łapą uklinował mi nogę
a młotem chciał mnie zmiarzdzyć,ale jakimś trafem
sprawiłam,że zamias mnie uderzyć młotem udezył łapę
Byłam kilka,kilkadziesiąt...razy mniejsza od niego
po cichaczy wspiełam się na jego ramie
próbowałam wbić w niego mój miecz,ale jego zbroja
była zrobiona z wytopionej rudy żelaza nic z teg...
a jednka nie wiedziałam co zrbić zeskoczyłam z niego,ale
przed ziemią chwycił mnie
Dragonfire,szepnełam coś do niego
i pochwili jakby replay
znów zeskoczyłam zrobiłam kilka salt w powietrzu
i znalazłąm się na tym Kolosie

uniosłam miecz do góry ,a ogniem ziewną
smok...uśmiechnęłam się ,a moj miecz zaczą pawać się ogniem
-co powiesz na to?
Wbijając miecz zsunęłam się po klatce piersiowej potwora
ale zatrzymałam się przy sercu
wbiłam miecz mu prosto w serce
i zostawiłam go w sercu olbrzyma i zeskoczyłam
Olbrzym można powiedzieć eksplodował
z powodu ciśnienia i....i takich tam :)
długo było by tłumaczyć
przy okazji zniszczył część CZĘŚĆ cini
a ja przez dłuższą chwile zniknełam gdzieś w wysokich płomieniach
znieba spadały wielkie palące się szczątki
obrzydliwego kolosa
Kiedy wychodziłam z płomieni
strasznie dusił mnie dym
-a g-gdzie mój...miecz?
Padałam z braku sił na kolana,a miecz jakby spadł z nieba
i wbił się w ziemie
Chwyciłam go do ręki i straciłam przytomność
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz