

lecz oczy mnie ciut zmyliły, to nie był tamten wilk tylko jakiś inny a w pysku niósł medalion ognia. Podszedł do mnie.
-Witaj Roksi
-Witaj....(mówiłam z zawachaniem)
-jestem tu po to by dać ci nową moc natury, ogień, jesteś myśle na tyle dojrzała by go przyjąć.
Wilk nałożył mi na szyje medalion. Nagle moja grzywa stała się niczym ogień, wszystko jak by płonęło.

Przemieniłam się w wojowniczke i ruszyłam do ataku, by walczyć z tym co wywołał ten ogromny pożar.

walczyłam z jakimś dziwnym ognistym stworzeniem które do niczego nie było podobne. Był to wysłanek tamtego co tak urządził hektora. Z jego kłów sączył się jad ognia. Ruszyłam do ataku. Zadałam mu cios w łeb, troche go oszołomiło więc zadałam mu cios kulą ognia.Po chwili To coś złapało mnie ogonem i rzuciło na ziemie z taką siłą jak bym była niczym młot kuźniczy. Poczułam tylko wielkie oszołomienie nie liczył się ból tylko to że to coś stanęło na demnął i chce mi wbić kły jadowe. Wołałam o pomoc kogo tylko zauważyłam kątem oka.
(Avalon, Valixy?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz