piątek, 5 lipca 2013

Od Roksi

Nowy żywioł nie jest łatwo opanować. Żywioł ognia jest darowany dla wilków które są już odpowiednio przygotowani, lub niektórzy posiadają ten żywią od małego i z czasem doskonalą go. Wokół mnie było wiele ognia, nagle mój medalion zaczął świecić, pokazał mi wizje Naszej Magicznej księgi, o Golden i wskrzeszeniu. Po wizji wszystko przemyślałam i uporządkowałam, a więc tak chodzi o to! Teleportowałam się do Magicznej Księgi, przerzuciłam kartki na wskrzeszenie, przyłożyłam mój medalion, a z oczu popłynęła mi łza, z rany kropla krwi, wypowiedziałam zaklęcie wskrzeszające. Dokoła stało się bardzo jasno, błysnęło oślepiające światło, a po chwili gdy otworzyłam oczy znalazłam się na polu bitwy tam gdzie przed tem. Było ciemno ale po chwili zobaczyłam tego potwora:

Zesłałam na niego burze, i zadałam mu lodowaty podmuch i po chwili rozpłyną się w powietrzu. dalej nastała ciemność, w ciemności zobaczyłam zarys jakiejś postaci:


Wyglądało to na smoka, smoka którego dobrze znałam, to smok Golden! A dalej pojawiła sie Golden w swoim żywiole, żywiole ognistego smoka.


Lecz moja radość nie trwała długo, bo przede mną  pojawił się oto on:


I na mnie spuścił swojego psa, czy psy bo to coś miało dwa łby.


Gdy rzuciłam się na tego potwora z tyło atakował mnie ognisty wojownik, przypomniałam się czego uczyli mnie mistrzowie, siła rozdwojenia, skoncentrowaniu się nie tylko na jednym punkcie jak i na wielu. Postanowiłam połączyć żywioł wody i ognia, wiem że to ryzykowne ale za to ma dużo moc, o tłumiłam ich  tą dwu żywiołową mocą i użyłam mocy kłączy i opętałam ich nimi, kosztowało mnie to dużo siły, opadał z sił, atu nagle pojawiła się za mną Golden i tylko szepnęła.
-No młoda może jestem tu na chwile ale ci pomogę. - Puściła do mnie oko.
Gdy ja ich ściskałam kłączami, Golden zaczęła atakować mocą smoka, po chwili potwór i ognisty wojownik opadli z sił. Smok Golden doprawił im jeszcze wrzuceniem do lodowatej wody oceanu.Po czym zamroził ich. Siły mi brakło ale szłam dalej, wycieńczona, krew lała się mi z rany ale grunt to się nie poddać!










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz