
Zesłałam na niego burze, i zadałam mu lodowaty podmuch i po chwili rozpłyną się w powietrzu. dalej nastała ciemność, w ciemności zobaczyłam zarys jakiejś postaci:

Wyglądało to na smoka, smoka którego dobrze znałam, to smok Golden! A dalej pojawiła sie Golden w swoim żywiole, żywiole ognistego smoka.

Lecz moja radość nie trwała długo, bo przede mną pojawił się oto on:

I na mnie spuścił swojego psa, czy psy bo to coś miało dwa łby.

Gdy rzuciłam się na tego potwora z tyło atakował mnie ognisty wojownik, przypomniałam się czego uczyli mnie mistrzowie, siła rozdwojenia, skoncentrowaniu się nie tylko na jednym punkcie jak i na wielu. Postanowiłam połączyć żywioł wody i ognia, wiem że to ryzykowne ale za to ma dużo moc, o tłumiłam ich tą dwu żywiołową mocą i użyłam mocy kłączy i opętałam ich nimi, kosztowało mnie to dużo siły, opadał z sił, atu nagle pojawiła się za mną Golden i tylko szepnęła.
-No młoda może jestem tu na chwile ale ci pomogę. - Puściła do mnie oko.
Gdy ja ich ściskałam kłączami, Golden zaczęła atakować mocą smoka, po chwili potwór i ognisty wojownik opadli z sił. Smok Golden doprawił im jeszcze wrzuceniem do lodowatej wody oceanu.Po czym zamroził ich. Siły mi brakło ale szłam dalej, wycieńczona, krew lała się mi z rany ale grunt to się nie poddać!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz