-Sweetie!
krzyknełem i podbiegłem jednocześnie kulejąc
-nic ci nie jest dodałem
-nie w porządku Ostry...uratował mnie
-wiem,Ostry dziękuje
powiedziałem,ale jego już niebyło
znikł,a ja w echu jaskini usłyszałęm
-proszę i nie ma za co
uśmiechnełem się
-co ci się stało w łapę
-nic
-Drago?
-jest w porządku
pocałowałem ją
-Drago,nie przejmuj się
-czym?
-to nie twoja wina
-przepraszam
powiedziałem patrząc się w jej lśniące oczy
Sweetie próbowała wstać
ale pochwili już upadała
zdążyłem ją złapać
i zaniosłem ją na plecach do watahy
-Sweetie nie możemy iśc do jaskini
ujrzałem płonące się jaskinie,dum unoszący sie nad nimi
widziałem pustkę..nie było ani jednego wilka
-ale wszystko jest w porządku
-teraz tak
-o czym ty mówisz można powiedzieć mam jednorazową wizję która się spełni
jeśli nie ściągnę wilka wody
-Blue!
krzykneliśmy jednocześnie
-ale kto rozpali ten ogień?
-....
zamknełem oczy i powiedziałem przerywając tłumiącą się ciszę
-to człowiek!
-co?!
-Valixy ma przewalone
-nie powturze tego co powiedziałam przedchwilą
a może jednak co?
-już ci mówię
to czrno księżna
Valixy już miała z nią doczynienia
myślała,że ją zabiła ale jej podopieczni
Vodo wkrzesili ją
-ale czego ona chce
-tego już trzeba pytać się Valixy
chyba ona nam się tu bardziej przyda
-tak Valixy, przynajmniej dorównamy tej widzmie mocą
powiedziała z wolą walki Sweetie
A ja telepatią połączyłem się z Valixy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz