Był sobie gorący dzień, niebo było błękitne niczym ocean.Od czasu do czasu snuły się po nim białe chmurki. Ja byłam pogrążona w myślach.Pobiegłam na krawędzi wodospadu i tam usiadłam na głazie. Zastanawiam się czasem dlaczego ja akurat jestem wilkiem, że mam różne umiejętności i moce i tyle siły by to wszystko ogarnąć, co mnie otacza. Myślę, komu to zawdzięczam. Gdy jestem normalną dziewczyną..... to.... hmmmm.... jak to powiedzieć.. dużo we mnie się dzieje. Gdy na przykład jestem dziewczyną jadę do miasta po to by odwiedzić moją przyjaciółkę, kupić coś czy załatwić jakieś sprawy. Miasto dla mnie nie jest niczym przyjemnym czy też "wolnością", wolność jest dla mnie w tedy gdy wracam tutaj, czuję zapach kwiatów, jabłek, owoców. Gdy słyszę szum wody drzew czy też śpiew ptaków. Czuję w tedy że żyję. Siedzę teraz tu jako dziewczyna, jako człowiek i dziękuje że tu jestem!

Gdy tak siedzę nad tym wodospadem czuję się jak na krawędzi swojego życia.Wystarczy krok aby spaść... By to się wszystko skończyło. Ale życie to dar! I jak najlepiej je wykorzystać! Zastanawiam się czy mój chłopak, Saccer. Czy on mnie wogle kocha? Czy jakiś inny przyjaciel nie jest moim wrogiem? Gdy zerknęłam do tyłu zauważyłam idących przyjaciół.... Valixy, Saccer, Avalon, Fiona... Na mojej twarzy pojawił się uśmiech i dziękuje że ich mam....
(Przyjaciele? Valixy, Saccer, Avalon, Fiona???)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz