Usiadłyśmy na pobliskim bniu zwalonego drzewa. Dalej widziałam idącą Valixy, Avalon i Saccera. Machnęłam do nich ręką na znak zawołania by przyszli do nas.
-Fiona....
-tak??
-gdy tak rozmyslam mam dziwne uczucie.....dociera do mnie ta myśl że Saccer mnie chyba nie kocha.... a ja go kocham... teraz jakoś mało się spotykamy.... a ja chce, chce by był przy mnie! Jakoś nie drażniłam się tą myślą ale miałam taki sen w którym śnił mi się on... ii.. (po moim policzku popłynęła łza)
(przyjaciele?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz