czwartek, 20 czerwca 2013

Opo od Nēkarē Cd. Kiba

Nie wiedziałam co robić, zaczęłam mocą podnosić drzewo, jednak byłam za słaba.
- Kiba!- krzyczałam- Obudź się! Proszę!
Nagle ujrzałam obraz, widziałam ludzi otaczających mnie i basiora leżącego pod drzewem. Wiedziałam, że stanie się to już za chwilę, dlatego z jeszcze większą determinacją próbowałam unieść, bez skutku. Zaczęłam trącać Kibę nosem.
- Kiba nie rób mi tego! Wstawaj! Nie spij!- byłam pełna rozpaczy. Poczułam zapach, to był zapach ludzi. Odwróciłam się. Ludzie stali nad nami z siekierami.
- Kurcze, stary zabiłeś wilka!- krzyknął jeden z nich.
- Ty się nie zbliżaj! Tam jest drugi! Odsuń się bo ci cos zrobi. Czekaj wezmę wiatrówkę.
- Zwariowałeś! Chcesz ją zabić?!
- Nie gadaj że ci szkoda. Nie ma czasu robota czeka, trzeba to załatwić.- człowiek wyciągnął wiatrówkę. Nigdy nie przepuszczałam, że tak marnie skończę. Wtedy zobaczyłam, że człowiek nie celuje we mnie tylko w mojego białego kolegę.
- Po co masz się męczyć biedaku...- szepnął człowiek. Skoczyłam na niego, odtrąciłam strzelbę, która upadła z łomotem na ziemię. Za chwilę usłyszałam znajomy dźwięk, to było takie strzykniecie, takie jakie wydawała Hubertowa strzelba przed strzałem. Nie zdążyłam pomyśleć, usłyszałam strzał, potem poczułam ból i nie mogłam zapanować nad jedną łapą. Bolała okrutnie.
- Zwariowałeś?!- Krzyknął jakiś głos. Jednak mało mnie to obchodziło, bo człowiek, który strzelił podążał teraz z siekiera w stronę białej, ochlapanej moją krwią głowy Kiby.
Zaszłam człowiekowi drogę. Warczałam przeraźliwie. Wtedy na plac wkroczyło dwóch młodych mężczyzn.
- Co to za strzały?! Robiliśmy właśnie rozeznanie...- tu człowiek przerwał, a jego wzrok skakał to na mnie to na Kibe.- Co tu się do ....... dzieje?! Zdjąć mi zaraz tę kłodę z tego wilka! Bo zamknę te waszą ścinkę!- wrzasnął. Następnie podszedł do mnie nieco wyciągnął mały pistolecik i powiedział- Wszystko będzie dobrze. Pa pa, malutka.- strzał. Zrobiło mi się dobrze, miło, głowa zaczęła latać mi na wszystkie strony, ciemność, nicość, ukojenie, cisza.

Kiba?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz