Zatkało mnie....nie wiedziałem że tak
piękna wilczyca,może się do mnie odezwać,czy nawet zwrócić na mnie
uwagę...Kiwnąłem przytakująco głową i ruszyliśmy.Przez całą drogę była
niezręcza cisza.
-Wiesz...-zacząłem -Tak?-usłyszałem teraz melodyjny i łagodny głos Dolores. -A już nic...-burknąłem.-Daleko to jest jeszcze? -No...trochę.-zatrzymałem się,rozłożyłem skryzdła i kazałem Dolores na mnie wskoczyć. -Dawaj. -Nie...jestem za ciężka-mruknąłem chicocząc. -Eee.... tam.Właź,bedziee fajne!Będziesz mnie kierować.-wilczyca położyła się na mym grzbiecie i polecieliśmy.Moje skrzydła były silne i duże,specjalnie dostosowane do długich podróży i przenoszenia wilków czy innych przedmiotów. -Gdzie teraz?-zapytałem. (Dolores?) |
||
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz